Z okazji wesela ufarbowałam sobie włosy na kasztanowo a wyszło CZARNO jak smoła najsmolsza a także zakupiłam sobie buty, których prawie nie ma oraz brązowy lakier do paznokci (żeby jednak COŚ było) i piękną nową torebusię do starej sukienki (notabene weselnej własnej - taka to korzyść z chajtania się w niebiałej sukience, że można nią potem inne imprezy obejść) ... pozostaje mi tylko ręce zniszczone od pielenia pomidorów do porządku doprowadzić i jestem jak nowa! (3 lata to w sumie i tak żaden przebieg, więc prawie jak nowa) ;)
A potem wakacje! znaczy za tydzień jedziemy najpierw do Niemiec do rodziny jednej, drugiej, do znajomych a potem może gdzieś dalej lecz nie za daleko, bo z dzieckiem samochodem jakoś tak trochę ograniczone te wojaże będą i czasowo i finansowo w tym roku... no i z Dojczlandu północnego za wiele możliwości nie ma - Dania, Szwecja, Holandia może w porywach i do Francji ale jakaż to egzotyka? ;) chociaż w takiej Kopenhadze nie byłam nigdy... ponoć drogo jest... w sumie i w Niemczech pewnie trochę miejsc fajnych jest do odwiedzenia, bo ja nastawiona jestem na ZWIEDZANIE w tym roku, nie na odpoczynek leniwy ani nie na naturę, bo ją mam na codzień czy sporty i aktywność, bom rozleniwiona, ale na wielkie miasta pełne ludzi i zabytków ;) i dobrego żarcia!
taka odmiana
starzeję się chyba?

mazy




